Po Drodze
- psychoterapia i warsztaty
Katarzyna J. Lewińska
Współczesna kultura obiecuje nam wiele: szybkie rozwiązania, natychmiastową ulgę, komfort dostępny na kliknięcie. Uczy nas, że jeśli boli – to znaczy, że coś jest nie tak i trzeba jak najszybciej znaleźć i usunąć przyczynę. Dyskomfort bywa traktowany jak błąd systemu, a cierpienie – jak osobista porażka.
Ten tekst kieruję przede wszystkim do dorosłych osób, które – często nieświadomie – próbują przeżyć życie możliwie bezboleśnie. I które jednocześnie czują, że coś w nich utknęło.
Nie chodzi o gloryfikację cierpienia ani o hasło w stylu „co mnie nie zabije, to mnie wzmocni”. To zdanie bywa szczególnie krzywdzące w kontekście nadużyć, przemocy czy sytuacji, w których ktoś realnie potrzebuje ochrony i wsparcia. W takich doświadczeniach zawsze musi być miejsce na przepracowanie trudnych uczuć, żałoby, złości czy lęku oraz na dotarcie do tego, co może ukoić i wzmocnić. Cierpienie nie jest wartością samą w sobie, a terapia nie polega na jego zwiększaniu.
Jednocześnie, w życiu dorosłym cierpienie bardzo często pojawia się nie dlatego, że robimy coś źle, ale dlatego, że dotykamy granic, konfliktów wewnętrznych, ważnych potrzeb lub nierozpoznanych części siebie. I właśnie w tym miejscu spotyka się ono z podejściem, które jest mi szczególnie bliskie – psychologią zorientowaną na proces.
Psychologia procesu nie zakłada, że trudne doświadczenia, objawy czy stany są czymś, co należy jak najszybciej wyeliminować. Przeciwnie – zaprasza do niemarginalizowania niechcianych części, problemów, kryzysów oraz bolesnych informacji, jakie docierają do nas z relacji i ze świata. Traktuje je jako nośniki sensu, potencjalnie ważnych wiadomości o tym, kim jesteśmy i dokąd zmierzamy.
Arnold Mindell, twórca psychologii zorientowanej na proces, pisał: „Objawy, których nie chcesz, są nasionami twojego największego potencjału” (A. Mindell, The Dreambody, 1982). To zdanie nie zachęca do zadawania sobie bólu ani do pozostawania w sytuacjach krzywdzących. Zwraca raczej uwagę na to, że to, co trudne i niechciane, często niesie ze sobą informację o kierunku rozwoju, który został w nas zablokowany lub zepchnięty na margines.
Kiedy w dorosłym życiu za wszelką cenę dążymy do komfortu i eliminowania cierpienia, często płacimy za to wysoką cenę. Pojawia się poczucie bezsilności, nasilają się ataki krytyka wewnętrznego, spada samoocena, a życie zaczyna być przeżywane jak coś, co się nam przydarza, zamiast czegoś, na co mamy realny wpływ. W takich momentach łatwo utknąć w postawie obronnej albo w roli ofiary – nie dlatego, że coś z nami nie tak, lecz dlatego, że brakuje przestrzeni na spotkanie z tym, co trudne.
Terapia – szczególnie w podejściu procesowym – bywa właśnie taką przestrzenią. Pojawiają się w niej tematy niewygodne i bolesne: tendencje do uzależnienia, wpadanie w kompleksy, powtarzalne schematy relacyjne, utknięcie w poczuciu krzywdy czy bezradności. Ich poruszanie może prowadzić do redefinicji obrazu siebie. Zamiast narracji „taki/taka już jestem” zaczyna się wyłaniać doświadczenie większej sprawczości, wyboru i kontaktu z własną siłą. Życie przestaje być czymś, co nas „ciągnie”, a zaczyna być czymś, w czym możemy uczestniczyć bardziej świadomie.
Wiele osób próbuje regulować cierpienie za pomocą alkoholu, innych używek czy nadmiernego korzystania z social mediów. Dają one chwilową ulgę, pozwalają nie czuć, odwrócić uwagę, obniżyć napięcie. Problem w tym, że to, co omijane, nie znika. Zostaje w ciele, w relacjach, w powracających kryzysach i z czasem coraz mocniej domaga się uwagi.
Uczenie się stawania twarzą w twarz ze swoimi problemami i cierpieniem nie oznacza robienia tego w samotności ani „zaciskania zębów”. Oznacza raczej gotowość do zatrzymania się, poszukania sensu i wsparcia, wejścia w relację, w której można bezpiecznie spotkać się z tym, co dotąd było spychane na margines.
Dorosłość to nie brak bólu. To zdolność do bycia z bólem bez utraty siebie. Do rozpoznawania, co jest sygnałem do zmiany, a co wołaniem o wsparcie. Kiedy przestajemy za wszelką cenę unikać cierpienia, odzyskujemy kontakt z własnym życiem.
A wraz z nim – możliwość realnego wzrostu.
Jeśli czujesz, że ten temat dotyka czegoś ważnego w Twoim doświadczeniu, terapia może być miejscem, w którym da się to bezpiecznie zbadać. Po drodze. We własnym tempie.
Strona www stworzona w kreatorze WebWave.
Katarzyna J. Lewińska